Strona główna » Czy inflacja w Polsce nadal będzie rosła?

Czy inflacja w Polsce nadal będzie rosła?

dodał Anna Wrona
0 komentarze

W lipcu inflacja w Polsce osiągnęła najwyższy od 25 lat poziom, wynosząc wówczas 15,6%. Rekordowa od dawna wartość wskaźnika była nieco wyższa od przewidywań, ale zmiany tendencji nie widać, ponieważ już miesiąc później CPI wyniósł nieco ponad 16%. Wzrost cen nie wyhamowuje, a wręcz przeciwnie – przyspiesza. Należy zatem spodziewać się kolejnych rekordów, choć w następnym roku sytuacja powinna nieco się uspokoić.

Dwie kategorie w znacznym stopniu kształtujące koszyk inflacyjny przeciętnego gospodarstwa domowego to żywność i napoje bezalkoholowe oraz utrzymanie mieszkania i nośniki energii. Widać też w danych udostępnianych przez Główny Urząd Statystyczny, że zarówno w 2022 roku, jak i roku poprzednim coraz większe koszty generował transport, będąc dziedziną, która w sierpniowym notowaniu GUS uplasowała się na drugiej pozycji, wykazując zmianę aż o 19,5% r/r, czyli nawet większy skok niż żywność, która w porównaniu do analogicznego okresu 2021 roku zdrożała o 17,5%. Niechlubnym liderem są wspomniane koszty energii i utrzymania domu – w tym przypadku wskaźnik podskoczył aż o 27,4% r/r.

I właśnie w tych obszarach wzrost cen postępuje najszybciej, co konsumenci dotkliwie odczuwają. Uwadze ekspertów nie uchodzi jednak inflacja bazowa, która dwóch z wymienionych powyżej sfer nie obejmuje, a również podlega wyraźnym zmianom, będąc już o przysłowiowy włos od granicy 10%. Zatem inflacja po wyłączeniu cen żywności i energii również mocno niepokoi.

Nie jest tajemnicą, że głównym sposobem przedsiębiorstw na radzenie sobie z rosnącymi kosztami prowadzenia działalności jest obciążanie podwyżkami dalszych ogniw łańcucha dostaw. Utrzymanie odsetka kosztów względem przychodów na poziomie niezmienionym świadczy o tym, że następne podmioty zostały obarczone problemami kosztowymi, jakich doświadczyło przedsiębiorstwo występujące na wcześniejszym etapie łańcucha.

Istnieją jednak podmioty, w przypadku których udział kosztów całkowitych w stosunku do przychodów kształtuje się na niższym niż wcześniej poziomie. Dotyczy to głównie działalności obejmujących produkcję dóbr pierwszej potrzeby, czyli podstawowych wyrobów żywnościowych, w tym mięsa, tłuszczów i artykułów mlecznych. Efektem tego są wyższe marże tych przedsiębiorstw, ale jednocześnie oznacza to większe obciążenia dla odbiorców tych dóbr.

Na przeciwnym biegunie są inne branże. W mniejszym stopniu koszty na kolejne ogniwa udało się przerzucić zakładom piekarniczym i tym zajmującym się przetwórstwem ryb a także kawy i herbaty, co wymusza na nich konieczność pogodzenia się z niższymi marżami.

W ostateczności za wszystko i tak zapłaci finalny nabywca, który możliwości w zakresie uniknięcia podwyżek ma ograniczone. A im niższy dochód, tym większą część budżetu budują dobra podstawowe – rezygnacja z nich wiązałaby się z zaburzeniem prawidłowego funkcjonowania i bytu jednostki.

Jak będzie kształtować się sytuacja w najbliższym czasie? Eksperci prognozują, że presja kosztowa nie ustąpi, a istotnym czynnikiem mającym na to wpływ będą oczywiście ceny energii. Nie można również zapominać o nowych stawkach płacy minimalnej, która w 2023 roku wzrośnie dwustopniowo – najpierw w styczniu, a później w lipcu, kiedy wyniesie 3600 zł brutto, czyli blisko 600 zł więcej niż w roku 2022. Trzeba się zatem spodziewać dalszego podsycania spirali płacowo-cenowej, co także obojętne dla gospodarki nie będzie. Przedsiębiorstwa wskutek wyższych kosztów zatrudnienia podniosą ceny, co może prowadzić do tego, że postępująca inflacja zniweluje wzrost płacy minimalnej. I w konsekwencji siła nabywcza pensji minimalnej nie wzrośnie.

Kiedy inflacja w Polsce spadnie?

Kiedy natomiast można spodziewać się spadku inflacji? Trudno dokładnie wyrokować w obliczu niestabilnej sytuacji rynkowej, luźnej polityki fiskalnej i pojawiających się systematycznie pomysłów z zakresu regulacji cen, dopłat i presji płacowej. Pewne prognozy należy jednak poczynić.

Opinie ekspertów różnią się, ale obracając się w środowisku wielu zmiennych, ciężko o konkretne wskazania. Część głosów opowiada się za szczytem wartości wskaźnika CPI już jesienią, w październiku, po czym przewiduje delikatny trend spadkowy, by już w kolejnym roku inflacja ogółem wyniosła o pięć punktów procentowych mniej. Inne scenariusze zakładają maksimum na początku nowego roku, co wynikać by miało zarówno ze wspomnianej już wyraźnej podwyżki minimalnego wynagrodzenia, jak i kwestii związanych z modyfikacją taryf za energię, gaz i ciepło oraz decyzji dotyczących Tarcz Antyinflacyjnych. Pod koniec pierwszego kwartału roku 2023 kierunek miałby jednak się zmieniać, a inflacja ma zacząć obierać bardziej korzystny kurs malejący, choć nie będą to duże różnice w odniesieniu miesiąc do miesiąca.

Wniosek nasuwa się prosty. Najbliższe miesiące nadal będą dla wszystkich niebywale wymagające z kulminacją na początku kilku pierwszych tygodni nowego roku. Dalsze prognozy dostarczają za to niewielkich powodów do optymizmu, zwiastując wolniejszy wzrost cen, co znaczy, że wskaźnik stopniowo powinien osiągać coraz niższe wartości.

Mamy coś, co może Ci się spodobać

Bankingo.pl

Bankingo to portal dostarczający najnowsze i najważniejsze wiadomości prawo- ekonomiczne. Nasza misja to dostarczenie najbardziej wartościowych informacji w przystępnej formie jak najszybciej to możliwe.

Kontakt:

redakcja@bankingo.pl

Wybór Redakcji

Ostatnie artykuły

© 2022 Bankingo.pl – Portal prawno-ekonomiczny. Wykonanie