Strona główna » To Rosjanom zależy na unieważnieniu WIBOR w umowach kredytowych Polaków?. Ten Wibor to chyba jest ważny dla banków?!

To Rosjanom zależy na unieważnieniu WIBOR w umowach kredytowych Polaków?. Ten Wibor to chyba jest ważny dla banków?!

dodał Bankingo
0 komentarze

Kredytobiorcy, którym wydawało się, że przedstawiciele sektora finansowego nie mogą upaść niżej w usprawiedliwianiu obowiązującej stawki referencyjnej, muszą zweryfikować swoje oczekiwania. We wtorek 10 stycznia poprzeczka po raz kolejny została podniesiona, a „zawodnikiem”, który wykonał rekordowy skok w obronie WIBORu, jest prezes warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Zdaniem Marka Dietla walka kredytobiorców z WIBORem stanowi element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosjan względem Polski. Czy kredytobiorcy mają przez to rozumieć, że są uważani przez sektor finansowy za rosyjskich agitatorów?

  • Konflikt kredytobiorców z bankami bardzo szybko się pogłębia, a argumenty wysuwane przez obrońców stawki referencyjnej stają się coraz bardziej absurdalne
  • Prezes GPW uważa, że walka o WIBOR jest przede wszystkim zagrożeniem PR-owym i nie niesie za sobą dużego ryzyka prawnego
  • Zdaniem Dietla kredytów złotowych nie można porównywać do frankowych, niezasadne jest też stawianie WIBORu obok odsuniętej od rynku stawki LIBOR
  • Jednocześnie prezes GPW dostrzega winę banków w tym, że nie wprowadziły wcześniej kredytów ze stałą stopą – przyznaje, że ryzyko wynikające ze zmiennego oprocentowania, jakie zostało sprowadzone na 4,5 mln klientów, jest znaczne.

Rozpoczyna się nagonka na kredytobiorców kwestionujących WIBOR

Od kilku tygodni można zauważyć zaostrzenie retoryki sektora finansowego wobec klientów, którzy kwestionują sądownie stawkę referencyjną. Pierwsze pozwy o WIBOR wpłynęły do polskich sądów niemalże rok temu – wówczas bankowcy jeszcze z przymrużeniem oka podchodzili do tego zagadnienia, uważając najprawdopodobniej, że podważanie tej stawki to egzotyka, wynikająca głównie z desperacji klientów.

Dziś przedstawiciele sektora bankowego już się nie śmieją. Wg Związku Banków Polskich do sądów wpłynęło już kilkadziesiąt pozwów. Sytuacja jest rozwojowa, ponieważ kredytobiorcy ciągle składają nowe reklamacje i przedsądowe wezwania do zapłaty. Ich intencje są jasne: chcą pozwać swój bank i wyeliminować stawkę referencyjną z umowy.

Jak do tej pory w sprawach o WIBOR nie zapadły żadne wyroki, co prawda sądy wydały dwie decyzje w sprawie o zabezpieczenie roszczeń, w tym jedną odmowną, ale eksperci wskazują, że na tym etapie nie ma się jeszcze czym ekscytować. Linia orzecznicza nie tyle nie jest ukształtowana, co nie ma jej wcale, a w sprawie nie wypowiedział się jeszcze TSUE, potrzebne więc będą lata, by rozsądzić tę kategorię sporów.

Banki, które widzą już, że problem kredytów złotowych narasta w szybkim tempie, próbują zdusić go w zarodku. Zaczęło się niewinnie, od informacji przekazywanych przez samych bankowców, ZBP czy administratora stawki, że WIBOR spełnia wszystkie regulacje i jest absolutnie odporny na nadużycia.

Następnie do chóru obrońców stawki dołączyli KNF, KSF i NBP. Wniosek: WIBOR jest odporny na manipulacje. Na kredytobiorcach nie robi to jednak wrażenia, nie ufają już ani bankom, ani Nadzorowi, który nie zadbał o danie im alternatywy, gdy był na to czas.

Dopiero od lipca 2021 roku banki mają obowiązek proponować kredytobiorcom produkty hipoteczne oparte o czasowo stałą stopę. Tymczasem stopy procentowe były bardzo niskie już od 2015 roku, było zatem oczywiste, że gdy kiedyś przyjdzie kryzys, a co za tym idzie – podwyżka kosztu pieniądza, uderzy to w setki tysięcy gospodarstw domowych, które funkcjonują „od pierwszego do pierwszego”.

Nadzór zdecydował o wprowadzeniu regulacji w tym względzie zaledwie na kilka miesięcy przed rozpoczęciem cyklu podwyżek stóp procentowych przez RPP – to zbyt późno, by mówić w tym kontekście o odpowiedzialnym zarządzaniu ryzykiem.

Kredytobiorcy podważający w sądach WIBOR pomagają Rosji w wojnie hybrydowej? Kuriozalne twierdzenia prezesa GPW robią furorę w mediach

Dotychczasowe gorzkie słowa, które banki i KNF skierowały ku zdesperowanym konsumentom, to widocznie zbyt mało, by wywrzeć odpowiedni efekt. Rozgłosu wyraźnie zapragnął prezes GPW, Marek Dietl, który stwierdził, że pozwy o WIBOR to… element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję. Teza ta padła we wtorkowym wywiadzie opublikowanym przez Business Insider.

Szokujące słowa odbiły się szerokim echem wśród społeczności kredytobiorców. Osoby, które nie zostały należycie poinformowane przez bank o potencjalnie nieograniczonym ryzyku rosnącego oprocentowania, płacące dziś nierzadko o 100 proc. wyższe raty niż przed rokiem, są oskarżane o bycie trybikami w machinie propagandowej mocarstwa prowadzącego brutalną wojnę z naszym sąsiadem.

Należy przypuszczać, że retoryka przedstawicieli sektora finansowego będzie się systematycznie zaostrzać. Co jest tego celem?

Być może chodzi o zohydzenie społeczeństwu kredytobiorców, którzy dzielnie walczą o swoje prawa. Podobny mechanizm był stosowany wobec frankowiczów. Banki wówczas dopięły swego; wielu kredytobiorców wstydziło się kwestionować sądownie swój kredyt, ponieważ nie chcieli oni uchodzić w opinii społeczeństwa za darmozjadów.

Na szczęście kolejne orzeczenia TSUE wyprowadziły konsumentów z tego krzywdzącego przeświadczenia i dziś frankowicze nie boją się już walczyć o swoje, sądy zaś nie mają wątpliwości w zakresie wydawania korzystnych dla nich wyroków.

Wystarczy przejrzeć archiwalne artykuły w prasie datowane na lata 2014-2015, by przekonać się, jaki był ton informacji na temat frankowiczów. Dziś opinia publiczna może po raz kolejny obserwować ten sam mechanizm. Należy podkreślić, że tym razem sektor bankowy wytoczy prawdopodobnie cięższe działa, bo i stawka w grze jest znacznie wyższa. Kredyty frankowe stanowiły zaledwie ułamek rynku, natomiast produkty oparte o WIBOR są tak głęboko zakorzenione w krajowej gospodarce, że ich kwestionowanie będzie mieć znacznie szerszy wpływ na sytuację państwa.

Czy prezes GPW powiedział w wywiadzie dla Business Insider coś ciekawego? Owszem, przyznał, że banki zaspały w kwestii kredytów ze stałą stopą: powinny zacząć proponować je znacznie wcześniej. Zasugerował też, że domy maklerskie oferują produkty oparte o stopy procentowe wyłącznie klientom, którzy wykażą się świadomością zasad ich działania. Tymczasem klient z ulicy może zawrzeć w banku kredyt na kilkadziesiąt lat, nie udowadniając w żaden sposób, że rozumie ryzyko, na które się wystawia.

Jednocześnie jednak prezes GPW jest zdania, że kwestionowanie WIBORu nie niesie dla sektora poważnych ryzyk prawnych, a co najwyżej wizerunkowe. Podkreśla też, że WIBOR znacząco różni się od LIBORu, z którym związana była afera i który został zastąpiony stawką SARON. WIBOR był zresztą reformowany na skutek tego, co stało się z LIBORem. Czy to wystarczy, by sądy krajowe i TSUE uznały, że ze stawką referencyjną jest wszystko w porządku?

Eksperci prawni są sceptyczni. Jako argument wskazują nie tylko potencjalną niemiarodajność WIBORu (który nierzadko był ustalany w oparciu o hipotetyczne dane, zamiast o rzeczywiste transakcje), ale podkreślają rolę niespełnienia obowiązku informacyjnego przez banki w zakresie uzmysłowienia konsumentom, jak może zmieniać się ich rata kredytowa, gdy RPP podniesie stopy procentowe. Wg relacji samych konsumentów doradcy bankowi dość często bagatelizowali ryzyko zmiennego oprocentowania, twierdząc, że aby WIBOR drastycznie wzrósł, musiałaby wybuchnąć wojna albo epidemia.

Czy kredytobiorcom uda się udowodnić w sądzie swoje racje, tego jeszcze nie wiadomo. Co natomiast jest jasne, to to, że zamieszanie wokół stawki referencyjnej wymusi na bankach zmianę polityki, do czego nie skłoniły ich następstwa prawne abuzywnych umów frankowych.

Upowszechnienie się kredytów ze stałym oprocentowaniem jest już widoczne, banki „przypomniały sobie” także, że od 2018 roku ciąży na nich obowiązek opracowania planów awaryjnych na wypadek likwidacji WIBORu. Obecnie nadrabiają zaległości i rozsyłają aneksy do zdezorientowanych klientów, nakłaniając ich do jak najszybszego podpisu.

Prawnicy ostrzegają, by ten krok skonsultować z dobrą kancelarią, zwłaszcza jeśli kredytobiorca ma w planach pozew o WIBOR. Nie wiadomo, co banki umieściły w swoich aneksach prócz planów awaryjnych i warto to zweryfikować, by nie utrudnić sobie ewentualnej walki w sądzie, jeśli WIBOR jednak okazałby się nieważny.

 

Mamy coś, co może Ci się spodobać

Bankingo.pl

Bankingo to portal dostarczający najnowsze i najważniejsze wiadomości prawo- ekonomiczne. Nasza misja to dostarczenie najbardziej wartościowych informacji w przystępnej formie jak najszybciej to możliwe.

Kontakt:

redakcja@bankingo.pl

Wybór Redakcji

Ostatnie artykuły

© 2023 Bankingo.pl – Portal prawno-ekonomiczny. Wykonanie