Strona główna » Głośna sprawa o unieważnienie i usunięcie WIBOR w sądzie – jak się skończyła?

Głośna sprawa o unieważnienie i usunięcie WIBOR w sądzie – jak się skończyła?

dodał Bankingo
0 komentarze

Radość z postanowienia katowickiego Sądu Okręgowego w zakresie udzielenia zabezpieczenia powództwa klientce ING Banku Śląskiego okazała się przedwczesna. W wyniku zażalenia pełnomocników prawnych banku nad wnioskiem kredytobiorczyni pochylił się inny sędzia tego samego sądu i zdecydował o tym, że kredyt ma być spłacany na dotychczasowych zasadach. Tym samym WIBOR pozostanie w umowie kredytowej, przynajmniej do czasu prawomocnego wyroku w spornej sprawie. Co właściwie oznacza ta decyzja sądu – czy w jakikolwiek sposób może ona świadczyć o tym, że kredytobiorcy walczący z bankami o stawkę WIBOR nie mają jednak racji?

  • Ostatnie tygodnie to wzmożona akcja informacyjna banków w zakresie WIBORu. Przedstawiciele sektora, na czele ze Związkiem Banków Polskich, przekonują kredytobiorców, że kwestionowanie stawki referencyjnej jest bezzasadne.
  • Jednocześnie niektóre banki wstrzymują udzielanie kredytów na zmiennej stopie w oparciu o WIBOR i pracują nad wprowadzeniem nowych produktów finansowych, oprocentowanych według wskaźnika WIRON.
  • Do jakichkolwiek prawomocnych wyroków w sprawie WIBORu daleka droga, ale obie strony konfliktu polemizują w mediach i ciskają w siebie argumentami na poparcie swoich tez
  • Jak do tej pory do sądów wpłynęło kilkadziesiąt pozwów o WIBOR, ale ZBP przyznaje, że banki odnotowują znacznie więcej reklamacji i przedsądowych wezwań do zapłaty, co jasno wskazuje, jakie są intencje klientów.

Nie będzie zabezpieczenia powództwa w sprawie przeciwko ING Bankowi Śląskiemu

3 listopada 2022 roku był ważną datą w środowisku prawników reprezentujących kredytobiorców w sporach z bankami. To właśnie wówczas Kancelaria Radosława Górskiego uzyskała w Sądzie Okręgowym w Katowicach zabezpieczenie powództwa dla swojej klientki. Kredytobiorczyni, która zaciągnęła kredyt hipoteczny w ING Banku Śląskim na kwotę ok. 900 tys. zł, postanowiła zakwestionować sądownie stawkę WIBOR i domagać się jej usunięcia ze swojej umowy. Sąd przystał na wniosek o zabezpieczenie roszczeń, eliminując stawkę referencyjną z umowy na czas trwającego postępowania. Od tego momentu rata kapitałowo-odsetkowa miała być oprocentowana wyłącznie marżą banku, co spowodowało jej spadek z kwoty 6700 zł na 1700 zł.

Radość klientki i satysfakcja kancelarii z tego postanowienia były krótkotrwałe. Pełnomocnicy ING Banku Śląskiego złożyli zażalenie na decyzję sędziego, w wyniku czego sprawie przyjrzał się inny orzecznik. Tym razem sąd odmówił wnioskowi klientki banku, zatem WIBOR wraca do umowy, a rata – do swojego poprzedniego poziomu. Oczywiście w żaden sposób nie przesądza to o racji jednej bądź drugiej strony.

Odmowa przyznania zabezpieczenia powództwa oznacza tylko tyle, że klientka banku będzie musiała spłacać swoje raty wg stawki oprocentowania wynikającej z umowy, przynajmniej do momentu uzyskania prawomocnego wyroku. Jaka będzie ostateczna decyzja sądu w tym konkretnym przypadku, trudno nawet spekulować, ponieważ jest to jedna z pierwszych tego typu spraw w Polsce i orzecznictwo musi się dopiero ukształtować.

Decyzję o odmowie udzielenia powództwa szybko podchwyciło środowisko bankowe, które uznało zrewidowane postanowienie SO w Katowicach za swój mały sukces. Kredytobiorcy po raz kolejny mogą usłyszeć tę samą śpiewkę – że WIBOR jest miarodajny, zgodny z unijnymi standardami i odporny na manipulacje, a na jego straży stoi szereg instytucji o niepodważalnym autorytecie, w tym Komisja Nadzoru Finansowego.

W ostatnich dniach przedstawiciele sektora bankowego są niezwykle aktywni w mediach, tłumacząc „łopatologicznie” sposób wyznaczania stawki WIBOR i wskazując, że nie da się manipulować jej wysokością. Zapominają tylko, że kredytobiorcy mają znacznie więcej zarzutów wobec banków, a jednym z nich jest niedopełnienie obowiązku informacyjnego wobec konsumentów w zakresie potencjalnie nieograniczonego ryzyka wzrostu oprocentowania.

Argument, że inna stawka referencyjna, czyli LIBOR, była już przedmiotem międzynarodowej afery, wskutek której zmieniono ją na SARON, zupełnie nie trafia do bankowców. Twierdzą oni, że oba wskaźniki opierają się na zupełnie innych danych i nie sposób ich ze sobą porównywać. Czy tak jest w istocie, zdecydują sądy.

Analizując zachowania samych banków, można jednak dojść do wniosku, że wcale nie są one tak pewne swego. Przykładem może być decyzja ING Banku Śląskiego, by wstrzymać oferowanie kredytów złotowych ze zmiennym oprocentowaniem wg stawki WIBOR. Bank na chwilę obecną jest podobno skoncentrowany na przygotowaniu nowej oferty, opartej już o wskaźnik WIRON. ING Bank Śląski planuje uaktywnić te produkty już w połowie bieżącego roku.

Co więcej, banki przebudziły się z letargu i „przypomniały” sobie, że muszą wypełnić obowiązek, który nakłada na nie rozporządzenie BMR. Chodzi o aneksy „wiborowe”, które należy wysłać do klientów, a które tworzone są na wypadek likwidacji bieżącej stawki referencyjnej. Obowiązek ten ciąży na bankach od 2018 roku, pierwsza tura listów została wysłana do klientów w roku 2021, ale dopiero teraz instytucje te przystąpiły do działania w tym zakresie na szerszą skalę.

Prawnicy specjalizujący się w sprawach przeciwko bankom ostrzegają kredytobiorców, by ci nie podpisywali aneksów bez przeczytania i przede wszystkim konsultacji z ekspertem z dziedziny prawa. Istnieje zagrożenie, że banki, tworząc swoje aneksy, będą próbowały przemycić w nich klauzule utrudniające kredytobiorcom ewentualne pozwanie ich „za WIBOR” w przyszłości.

Co mówi nam decyzja katowickiego SO w zakresie przywrócenia WIBORu do umowy?

Kredytobiorcy, którzy czują się zawiedzeni zmianą decyzji przez katowicki Sąd Okręgowy w zakresie zabezpieczenia powództwa w sprawie przeciwko ING BŚ, powinni zrozumieć jedną ważną rzecz: to postanowienie tak naprawdę nic nie zmienia. Udzielenie zabezpieczenia powództwa w sprawach przeciwko bankom wcale nie jest częstą praktyką, zwłaszcza gdy kondycja finansowa pozwanego jest dobra, a zatem będzie on w stanie uczynić zadość roszczeniom powoda, jeśli sąd tak nakaże.

Widać to doskonale na przykładzie spraw frankowych, w których linia orzecznicza jest już jednolita. Frankowicze wygrywają 98 proc. spraw, a mimo to ciężko jest im uzyskać zabezpieczenie roszczeń gdziekolwiek poza ściśle wyspecjalizowanym Wydziałem Frankowym w Warszawie. Nie zmienia to tego, że „na koniec dnia” ich roszczenia okazują się zasadne, a te same sądy, które oddalają wnioski o zabezpieczenie roszczeń, przyznają później kredytobiorcom rację i unieważniają ich umowy frankowe, obligując banki do zwrotu nienależnie pobranych świadczeń.

Tak samo może być w przypadku spraw o WIBOR, należy jednak uzbroić się w cierpliwość, bo prawomocne wyroki w tych sprawach mogą zacząć zapadać dopiero za 2-3 lata. Wg danych Związku Banków Polskich jak dotąd banki otrzymały kilkadziesiąt pozwów „o WIBOR”. Przybywa jednak reklamacji i przedsądowych wezwań do zapłaty, a takie działania kredytobiorców zwykle poprzedzają złożenie pozwu. Zainteresowanie kredytobiorców pozwami będzie oczywiście zależne od wysokości stóp procentowych. Z każdą kolejną podwyżką kosztu pieniądza WIBOR będzie rósł, rosła będzie też desperacja kredytobiorców, dla których pozew i walka o zabezpieczenie powództwa mogą być jedyną drogą ucieczki przed horrendalnymi ratami.

Wojna o stawkę referencyjną dopiero się rozpoczyna – będzie trwała latami i z pewnością nie zabraknie w niej wielu przełomowych momentów. Pełnomocnicy kredytobiorców wskazują na możliwość wypowiedzenia się w kwestii WIBORu przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Tego rodzaju wyrok z całą pewnością stanowiłby game changer. Dokładnie tak wyglądało to w przypadku frankowiczów, którzy przegrywali większość postępowań przeciwko bankom, a sądy powszechne nie znajdowały podstaw do unieważniania ich umów. Zmieniło się to dopiero w październiku 2019 roku, gdy TSUE wydał orzeczenie w sprawie Raiffeisen vs. Dziubak, nie pozostawiając pola do interpretacji w zakresie abuzywności umów frankowych.

Sytuacja frankowiczów w zaledwie kilka miesięcy obróciła się o 180 stopni. Podobnie może być w sprawach o WIBOR, dlatego kredytobiorcy nie powinni załamywać się postanowieniem sądu w Katowicach, tym bardziej że w międzyczasie korzystną dla klientki banku decyzję w innej sprawie o kredyt złotowy wydał Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli. W tamtym przypadku kredytobiorczyni może przestać spłacać raty na czas trwającego postępowania. Różnica polega na tym, że warszawska sprawa dotyczy kredytu gotówkowego, a nie hipotecznego. Czas pokaże, czy postanowienie to zostanie utrzymane w mocy i czy kolejni sędziowie odważą się na pozbawienie banków zarobku na wczesnym etapie postępowania.

Mamy coś, co może Ci się spodobać

Bankingo.pl

Bankingo to portal dostarczający najnowsze i najważniejsze wiadomości prawo- ekonomiczne. Nasza misja to dostarczenie najbardziej wartościowych informacji w przystępnej formie jak najszybciej to możliwe.

Kontakt:

redakcja@bankingo.pl

Wybór Redakcji

Ostatnie artykuły

© 2023 Bankingo.pl – Portal prawno-ekonomiczny. Wykonanie