Strona główna » Banki tłumaczą się, że nie manipulują WIBOR i nie można WIBOR-u sądownie unieważnić?

Banki tłumaczą się, że nie manipulują WIBOR i nie można WIBOR-u sądownie unieważnić?

dodał Bankingo
0 komentarze

Rok 2023 będzie prawdopodobnie czasem zaostrzającego się konfliktu kredytobiorców z bankami o stawkę WIBOR. Początkowo sektor bagatelizował ryzyko prawne umów kredytowych opartych o ten wskaźnik, ale gdy pierwsze sprawy trafiły do sadów, a te zaczęły wydawać postanowienia o zabezpieczeniu powództwa, sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Dziś w bankach nikt się już nie śmieje, gdy dziennikarze pytają o potencjalną niemiarodajność WIBORu. Przeciwnie – cierpliwie wyjaśniają, dlaczego ich zdaniem stawka referencyjna jest „nie do ruszenia”. Przy okazji coraz częstszych wystąpień i wywiadów z udziałem przedstawicieli sektora bankowego mamy możliwość lepiej poznać pogląd bankowców na sposób ustalania wskaźnika. Jak wygląda stanowisko sektora i czym różni się ono od opinii kredytobiorców oraz stojących za nimi pełnomocników prawnych?

  • Banki postanowiły wejść w Nowy Rok z przytupem i rozpoczęły kampanię obrony WIBORu w największych mediach – chodzi oczywiście o to, by ostudzić zapędy kredytobiorców do składania pozwów
  • Przedstawiciele sektora wyliczają instytucje i mechanizmy, które czuwają nad miarodajnością stawki referencyjnej, próbując przekonać opinię publiczną, że w procesie kwotowania nie ma miejsca na manipulacje
  • Przeciwnicy WIBORu zgodnie podają przykład stawki LIBOR jako dowód na to, że wskaźnik referencyjny może być manipulowany mimo szeregu regulacji
  • Zachodzi pytanie: skoro, zdaniem bankowców, WIBOR jest legalny, to skąd pośpiech rządzących w zmianie stawki na nową, opartą o rzeczywiste transakcje?

W polskich sądach toczy się kilkadziesiąt spraw o WIBOR

Z danych Związku Banków Polskich wynika, że w ubiegłym roku do sądów trafiło już kilkadziesiąt pozwów, w których kredytobiorcy kwestionują legalność stawki referencyjnej. ZBP przyznaje, że jak na razie znacznie więcej jest reklamacji i przedsądowych wezwań do zapłaty.

Z punktu widzenia pełnomocników prawnych kredytobiorców jasne jest, że tego rodzaju działania klientów stanowią preludium do pozwów – należy się więc spodziewać, że w krótkim czasie liczba nowych pozwów może się podwoić lub nawet potroić. 

Jak na razie wiadomo, że w co najmniej dwóch sprawach o WIBOR sądy zdecydowały o zabezpieczeniu roszczeń kredytobiorców – w tym jedno postanowienie zostało już uchylone po zażaleniu pełnomocników banku. Dla polskich sądów masowy charakter pozwów o WIBOR to z całą pewnością nowość – należy mieć na uwadze, że w początkowej fazie sporów o franki kredytobiorcy stali na straconej pozycji, a banki odnosiły zwycięstwa.

Dopiero wyrok TSUE z 2019 roku odmienił los konsumentów, którzy kiedyś zaufali bankowcom i dali się namówić na kredyt waloryzowany kursem obcej waluty. Niewykluczone, że i w kwestii WIBORu będzie konieczna interwencja TSUE.

Banki doskonale zdają sobie sprawę, że tym, co skłania kredytobiorców do sądzenia się o WIBOR, są wysokie stopy procentowe. Wiedzą też, że wysoki koszt pieniądza utrzyma się prawdopodobnie przez kilka lat – a w każdym razie znacznie dłużej niż obowiązywać będą wakacje kredytowe. Sektor musi więc wdrożyć szybkie i skuteczne działania, by zniechęcić konsumentów do sądzenia się. W tym celu prezesi i przedstawiciele wyższego szczebla poszczególnych instytucji przekonują kredytobiorców w mediach, że ich trud włożony w kwestionowanie stawki jest daremny. Jakie argumenty podają bankowcy na obronę WIBORu?

WIBOR obiektywny jak termometr?

Zdaniem Błażeja Wajszczuka, dyrektora departamentu skarbu w BNP Paribas, w Polsce nie istnieje lepiej kontrolowany proces niż wyznaczanie stawki WIBOR. W rozmowie z Wyborczą wylicza on wszystkie „bezpieczniki”, które stoją na straży kwotowania.

WIBOR podlega inspekcji KNF, Komitetu Nadzorczego, a także szeregowi audytów – w tym temu przeprowadzanemu przez administratora. Jako obserwatorzy procesu występują też wysłannicy NBP i BFG. Wajszczuk podkreśla ponadto, że korespondencja elektroniczna i rozmowy telefoniczne są rejestrowane, a więc nie ma możliwości, by w systemie pojawiła się jakaś luka. Mało tego, podczas kwotowania obecny jest oficer kontrolujący poprawność procesu. Niezorientowany konsument, czytając te zapewnienia, może poczuć, że sposób wyliczania jego raty kapitałowo-odsetkowej jest naprawdę pilnie strzeżony.

Przedstawiciel BNP Paribas dla wzmocnienia efektu przyrównuje WIBOR do termometru mierzącego aktualną temperaturę. Wskazania termometru mogą nam się nie podobać, podobnie jak wysokie raty kredytowe, ale zdaniem Wajszczuka nie mamy na ten parametr wpływu.

To plastyczne porównanie oczywiście byłoby trafne, gdyby nie jedna „drobna” różnica. W przypadku zimna można dostosować strój do pogody na zewnątrz. W przypadku dwukrotnie wyższych rat kredytowych – a takie przecież płacą obecnie kredytobiorcy, którzy zaciągnęli zobowiązanie w latach 2020-2021 – nie ma sposobu, by uciec przed „zimnem”.

WIBOR manipulowany jak LIBOR?

Bankowcy starają się przekonać klientów, że stawki referencyjnej po prostu nie można podważyć. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że właściwie nikomu w środowisku bankowo-finansowym nie zależy na przyznaniu, że ze stawką może być jednak coś nie tak.

Dlatego jest ona wyprowadzana „tylnymi drzwiami” i zastępowana przez WIRON. Sytuacja, w której główny wskaźnik referencyjny okazałby się nielegalny, byłaby absolutnym skandalem o trudnych do oszacowania konsekwencjach. Z jednej strony dotkliwe koszty poniosłyby banki, z drugiej zaś potencjalny wpływ masowego kwestionowania (i unieważniania) zawartych umów byłby druzgocący dla gospodarki.

Tego z kolei rządzący z całą pewnością nie pragną, zatem wola aparatu państwowego w zakresie legalności WIBORu będzie zapewne zbliżona do woli sektora bankowego.

Problem tylko w tym, że przeciwnicy obecnej stawki referencyjnej mają w rękach kilka poważnych argumentów. Jednym z nich jest LIBOR, który został wymieniony na stawkę SARON w atmosferze skandalu. Nie obyło się bez wysokich kar – gdy okazało się, że sektor bankowy manipulował LIBORem, by maksymalizować swoje zarobki. Od stycznia 2022 roku stawka została zamieniona na SARON, wg którego oprocentowane są m.in. kredyty frankowe spłacane przez setki tysięcy Polaków.

Polscy bankowcy bronią się, mówiąc, że między stawką LIBOR a WIBORem jest przepaść – chodzi o dane, na których opierały się kwotowania. W przypadku LIBORu były to deklaracje banków, w przypadku WIBORu zaś – kwotowania wiążące.

Rzecz tylko w tym, że banki w Polsce od lat cechuje duża nadpłynność, nie mają one potrzeby pożyczać pieniędzy między sobą. Co za tym idzie, w niektórych okresach transakcje tego typu nie zachodziły wcale lub było ich bardzo mało. Unijne rozporządzenie BMR dopuszcza wprawdzie możliwość, aby w drodze wyjątku wyznaczyć stawkę w oparciu o dane hipotetyczne, ale tego rodzaju sytuacje nie mogą być nagminne.

Prawdopodobnie właśnie tego przestraszyli się rządzący, podejmując w kwietniu 2022 roku decyzję o zmianie stawki referencyjnej. Do 2025 roku WIBOR zostanie całkowicie zastąpiony przez stawkę WIRON (czyli WIRD), która ustalana jest nie tylko w oparciu o transakcje pomiędzy bankami, ale też te, w których biorą udział duże przedsiębiorstwa. Katalog danych będzie więc szerszy i, z dużą dozą prawdopodobieństwa, bardziej miarodajny.

Mamy coś, co może Ci się spodobać

Bankingo.pl

Bankingo to portal dostarczający najnowsze i najważniejsze wiadomości prawo- ekonomiczne. Nasza misja to dostarczenie najbardziej wartościowych informacji w przystępnej formie jak najszybciej to możliwe.

Kontakt:

redakcja@bankingo.pl

Wybór Redakcji

Ostatnie artykuły

© 2023 Bankingo.pl – Portal prawno-ekonomiczny. Wykonanie