Strona główna » Co można zrobić z kredytem we frankach?

Co można zrobić z kredytem we frankach?

dodał Jacek Kabała
0 komentarze

Kredyty frankowe od lat są zmorą ich posiadaczy, dlatego wcale nie dziwi, że coraz więcej kredytobiorców zastanawia się co zrobić ze swoim kredytem we frankach, a raczej, jak szybko i skutecznie może się od tego zobowiązania uwolnić. Frankowicze, którzy liczyli na to, że problemu kredytu walutowego pozbędą się zawierając z bankiem ugodę, szybko te nadzieje porzucili, gdyż nie dość, że warunki ugód nie są korzystne dla kredytobiorców, to przechodzenie w tym momencie na kredyt złotówkowy jest bardzo niebezpieczne, bo nikt nie wie o ile jeszcze wzrosną stopy procentowe i jak będzie się kształtowało oprocentowanie takich kredytów. Osobom zadłużonym we frankach szwajcarskich nie pozostaje zatem nic innego jak pozwanie banku, a w sądzie kredytobiorca może domagać się odfrankowienia zawartej umowy kredytowej lub jej unieważnienia.

Odfrankowienie traci na znaczeniu.

Odfrankowienie, to potoczne określenie, którego używa się, gdy z umowy kredytu frankowego wyeliminowane mają zostać zapisy stanowiące niedozwolone postanowienia umowne, a takimi postanowienia w przypadku kredytów frankowych, są praktycznie wszystkie klauzule walutowe. Na skutek odfrankowienia zawarty kontrakt nie odnosi się już do zmiennego kursu franka szwajcarskiego i całe zobowiązanie przestaje być zależne od obcej waluty, więc pierwotny kredyt frankowy zmienia się na kredyt złotówkowy, lecz jego oprocentowanie pozostaje takie jak dotychczas, a zatem nadal stosowane jest oprocentowanie właściwe dla kredytów frankowych. Odfrankowienie prowadzi więc do zmodyfikowania zapisów zawartej umowy kredytowej, poprzez usunięcie regulacji odnoszących się do franka szwajcarskiego, lecz w pozostałym zakresie umowa nadal jest ważna i obowiązuje kredytobiorcę oraz bank.

Na odfrankowieniu kredytobiorca zyskuje na dwóch płaszczyznach, gdyż w pierwszej kolejności bank musi rozliczyć się i zwrócić frankowiczowi nadpłatę, która powstała na skutek stosowania przez bank zapisów niezgodnych z prawem, dzięki którym pobierał opłaty w wyższej wysokości, a także, musi na nowo przeliczyć wysokość zadłużenia i pozostałe do spłaty raty, gdyż bez odniesienia do franka szwajcarskiego, wartości te się zmniejszą. Odfrankowienie powoduje więc, że frankowicz odzyskuje od banku niesłusznie pobrane pieniądze, lecz fakt ten nie wpływa na inne postanowienia umowy, a więc umowa kredytowa nie ulega skróceniu i jest dalej wykonywana, jak również nie upada zabezpieczenie hipoteczne ustanowione na nieruchomości na rzecz banku.

Jeszcze kilka lat temu odfrankowienia w sądzie domagał się niemal co trzeci kredytobiorca, procesy w tym zakresie cieszyły się więc dużym zainteresowaniem, obecnie jednak żądanie odfrankowienia pojawia się znacznie rzadziej. Szacuje się, że tylko około 2 procent kredytobiorców walczących w sądach wysuwa tego rodzaju żądania, a mniejszy odsetek spraw o odfrankowienie to efekt korzystnego dla frankowiczów orzecznictwa w zakresie unieważniania umów kredytowych i ich rozliczania. Kredytobiorcy wolą więc definitywnie pozbyć się kredytu frankowego, a nie tylko modyfikować dotychczasową umowę.

Frankowicze domagają się unieważnienia, bo to im się opłaca.

Stwierdzenie przez sąd nieważności umowy kredytu frankowego powoduje, że zawarty kontrakt przestaje istnieć, traktuje się go tak jakby nigdy nie został podpisany, i właśnie z tego powodu jest to rozwiązanie najlepsze dla wszystkich frankowiczów.

Najwięcej kredytów frankowych udzielonych zostało w latach 2006-2008, a już kilka lat później banki zupełnie wycofały się z udzielania kredytów odnoszących się do franka szwajcarskiego, frankowicze swoje kredyty spłacają więc już 10 lat i dłużej, a właśnie to jest bardzo istotne z perspektywy unieważnienia zawartej umowy. W sytuacji, gdy sąd stwierdzi, że zawarty kontrakt nigdy nie istniał, każda strona takiej umowy musi zwrócić to co od drugiej strony otrzymała, a więc kredytobiorca musi oddać równowartość otrzymanego kredytu, a bank sumę wszystkich opłat, rat, odsetek i prowizji, które pobrał od frankowicza w czasie, gdy umowa była wykonywana. Z uwagi jednak, iż kredyty frankowe spłacane są od lat, frankowicze do banków wpłacili olbrzymie kwoty i nie rzadko jest tak, że suma wpłat dokonanych przez kredytobiorcę przewyższa już wartość otrzymanego kredytu.

W sytuacji więc, gdy sąd umowę frankową unieważni, koniec końców bank i kredytobiorca muszą się ze sobą rozliczyć, kredytobiorcy nie muszą się jednak bać, że nagle bank zażąda natychmiastowej spłaty pozostałej części kredytu, gdyż bardzo często zdarza się, że frankowicz już ten kredyt w całości spłacił. Jeśli bowiem kredytobiorca otrzymał z banku kredyt na 250 000 złotych, a suma dokonanych do banku wpłat wyniosła 300 000 złotych, to finalnie to bank będzie musiał zwrócić kredytobiorcy jeszcze 50 000 złotych. Owszem, może się również zdarzyć, że suma wpłat dokonanych przez frankowicza nie pokrywa całego kredytu, jednak do pełnej spłaty wówczas brakuje niewiele, a kredytobiorca i tak może się skutecznie domagać zwrotu pełnej kwoty, którą do banku wpłacił, niezależnie od tego czy jego kredyt został w całości spłacony, gdyż zgodnie z najnowszym orzecznictwem Sądu Najwyższego, rozliczenie nieważnej umowy następuje w oparciu o teorię dwóch kondykcji, czyli roszczenie każdej strony jest odrębne i może być dochodzone niezależnie od roszczenia drugiej strony.

Po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu frankowego, kredytobiorca nie musi się już dłużej martwić spłatą kredytu, bo kredytu nie ma, zatem nie ma czego spłacać, jak również upada zabezpieczenie hipoteczne ustanowione na nieruchomości kredytobiorcy, a więc o kredycie frankowym można zapomnieć.

Banki boją się unieważnień, więc straszą kredytobiorców.

Frankowicze w sądach wygrywają obecnie ponad 95 procent postępowań zainicjowanych przeciwko bankom, a że prawie wszystkie dotyczą stwierdzenia nieważności zawartej umowy, frankowe umowy są nagminnie unieważniane i banki z tego powodu mają nie lada problem. Banki z kredytami frankowymi próbują więc sobie radzić na różne sposoby, gdyż straty z tego tytułu są po ich stronie olbrzymie, żeby więc zniechęcić frankowiczów do kierowania spraw do sądów, banki wymyśliły, że będą się domagać od swoich klientów wynagrodzenia za korzystanie z udostępnionego kapitału.

W przypadku unieważnienia umowy, bank nic na kredycie nie zarabia, bo musi oddać wszystko co wpłacił kredytobiorca, a sam otrzyma tylko zwrot kapitału, dlatego też pojawiła się koncepcja owego wynagrodzenia. Niektóre banki wystąpiły już nawet na drogę sądową domagając się świadczeń z tego tytułu, jednak do tej pory jeszcze żadne postępowanie w tym zakresie nie skończyło się korzystnie dla banku, a prawnicy, sędziowie i organy zajmujące się pomocą frankowiczom zgodnie twierdzą, że roszczenia banków o wynagrodzenie nie są zasadne i pozostają w sprzeczności z obowiązującymi przepisami, nie można więc tych roszczeń potraktować inaczej jak próbę zastraszenia i zniechęcenia kredytobiorców do walki o swoje prawa. Świadomość frankowiczów o przysługujących im uprawnieniach jest jednak bardzo wysoka, dlatego też wskazane działania banków nie przynoszą zamierzonego rezultatu i sprawy frankowe jeszcze długo będą pojawiać się na wokandach sądowych.

Mamy coś, co może Ci się spodobać

Napisz komentarz

Bankingo.pl

Bankingo to portal dostarczający najnowsze i najważniejsze wiadomości prawo- ekonomiczne. Nasza misja to dostarczenie najbardziej wartościowych informacji w przystępnej formie jak najszybciej to możliwe.

Kontakt:

redakcja@bankingo.pl

Wybór Redakcji

Ostatnie artykuły

© 2022 Bankingo.pl – Portal prawno-ekonomiczny. Wykonanie